Thursday, 12 September 2013

Naturalne farbowanie tkanin

Jakiś czas temu… w sumie to jeszcze było zimno i śnieg za oknami, czyli pewnie w okolicach lutego postanowiłam zgłębić zagadnienie naturalnego farbowania tkanin, przy użyciu powszechnych barwników tj. owoce i liście trzmieliny, zielone łupinki orzechów włoskich, liście orzechów włoskich, suszone owoce jagody, Łodygi pokrzywy oraz suszone owocki berberysu (tego z fioletowymi listkami). 

  




Do tego mniej powszechne dla dawnej Polski barwniki jak: Hibiskus, suszone kwiaty czarnej malwy (podobnie jak hibiskus - do kupienia w sklepach zielarskich jako herbatka lub do zdobycia w ogrodzie babci:),Czarna henna, oraz kilka gram szafranu (dosłownie 6gramJ),




To miał być taki mały eksperyment a koncepcja była taka, żeby sprawdzić jak w ogóle działa ałun jako zaprawa – wpływ na przyjmowanie barwnika przez tkaninę lnianą i niewielkie fragmenty przędzy wełnianej. Drugi element to  ocena wpływu octu na utrwalenie barwnika – czyli jak pofarbowane fragmenty wyglądają dziś (zbladły, zachowały kolor?).

Powstały 4 grupy „próbek” na których poczyniono takie oto rzeczy:
1)Zaprawianie ałunem, farbowanie, „octowanie”
2)Zaprawianie ałunem, farbowanie
3)Farbowanie, „octowanie”
4)Farbowanie
















  1. Próbki z grupy 1 i 2 były gotowane w roztworze z ałunu przez 2 godz. na słabym ogniu, potem moczone w roztworze przez 14h. Użyłam mniej więcej 20g ałunu na 2 l przegotowanej wody – nie wiem czy to dużo, czy małoJ a wszystko to się działo w garnku pokrytym emalią.



 2. W każdym rodzaju barwniku gotowałam 4 fragmenty lnu i 4 motki wełny przez ok.1,5h na słabym ogniu, następnie moczyłam  w roztworze ok.6-8h
3. Połowę wszystkich „próbek” wypłukałam w occie, pozostałe w zwykłej wodzie


             







                                       
                                No i przyszedł czas na wnioski J
           Po wypłukaniu i wysuszeniu próbek:
Nie zaobserwowałam wpływu ałunu na intensywność barwy.
Preparaty gotowane w zaprawie ałunowej były sztywne i nieprzyjemne w dotyku, włókno wełny jest wyraźnie zniszczone – może to z powodu dużego stężenia roztworu(?)
Po płukaniu w occie niektóre próbki zmieniły kolor:
- farbowane czarną malwą – z ciemnogranatowego na ciemnofioletowy/bordowy
- liście orzecha włoskiego – z jasnobrązowego na ciemnożółty
Berberys – z ciemnożółtego z nutą różu na ciemnożółty

Poniżej "tablica" prezentująca efekty kolorystyczne całego farbowania - cała plejada fioletów, różów, brązów oraz beżów. Najbardziej byłam zaskoczona efektem uzyskanym z czarnej malwy - która na wełnie dała odcień ciemnogranatowy a po zakwaszeniu octem - fioletowobordowy, naprawdę intensywny kolor. Piękny efekt przyniósł szafran, do dziś bardzo drogi barwnik i przyprawa z bliskiego wschodu. Bardzo łagodne i miłe odcienie brązu uzyskałam dzięki farbowaniu łupinami orzecha, natomiast pokrzywa nie przyniosła praktycznie żadnego efektu.



Po 7 dniach od farbowania nie zaobserwowano wpływu na utrwalenie koloru, w stosunku do pozostałych próbek. A jak to wygląda po 8 miesiącach? Jeszcze nie wiem ale jutro się okaże.

Dzięki farbowaniu tkanin barwnikami naturalnymi, można osiągnąć wiele różnych ciekawych efektów, których nie można się nigdy do końca spodziewać. Na ostateczny kolor ma wpływ bardzo wiele czynników takich jak:
   Zaprawa – sposób przygotowania surowca do farbowania , rodzaj i stan barwnika, temperatura, czas zaprawiania i barwienia, mieszanie barwników, inne kombinacje procesu, utrwalanie. 

A jutro wrzucę zdjęcie efektów, po czasie dłuższym - żeby sprawdzić jak z trwałością takich barwników:) 



Dziękuję Pani Ani Smagorzewskiej z Instytutu Archeologii UW za zainteresowanie tematem i popchniecie do działania:)

3 comments:

  1. Naturalne barwniki w postaci roślin może i są dobre pod kątem alergenów jednak ich trwałość również jest znikoma. Dlatego ja wolę kupować już gotowe materiały do szycia z https://ctnbee.com/pl/kolekcje/materialy-do-szycia bo tam mam duży wybór tkanin i do tego jeszcze pełno różnych wzorów. Nie muszę tracić czasu na farbowanie i przystosowywanie tkaniny do użycia, tylko siadam i pracuję.

    ReplyDelete
  2. Ja jakoś nie miałam okazji aby samej farbować tkaniny i chyba nawet nie bardzo wiedziałabym od czego zacząć. Tym bardziej że na rynku jest cała masa materiałów dostępnych w najróżniejszych kolorach. Ja bardzo cenie sobie tkaniny z firmy kastella i mogę śmiało stwierdzić, że na tą chwilę jest to dla mnie numer jeden jeśli chodzi o materiały.

    ReplyDelete
    Replies
    1. nie wiem po co te dwa powyższe komentarze, ewidentnie reklamujące sklepy internetowe z tkaninami :D być może wysłane nawet przez jakieś boty :D żenada. chyba wiadomo, że można kupić gotowe tkaniny farobwane przemysłowo. chyba nie po to, by to przeczytać w komentarzu, autorka posta wysilała się ze swymi eksperymentami opatrzonymi rozbudowanym komentarzem. Post jest skierowany do osób zainteresowanych tematem naturalnego barwienia, natury, czerpania radości z procesu. Ja ze swojej strony bardzo dziękuję za powyższy post, pomocny dla mnie, ponieważ wlasnie w tym tygodniu będę podejmowała próby z zaprawianiem tkanin w ałunie oraz w mleku sojowym, następnie planuję farbować korą dębu, korą brzozy, nawłocią, wrotyczem oraz żółędziami. Zobaczymy jakie będą efekty :) pozdrawiam serdecznie.

      Delete